Wolne Forum Gdańsk
Forum miłośników Gdańska i Pomorza

Architektura współczesna - Hotel obok baszty Łabędź

Gulden - 2008-06-12, 08:37
Temat postu: Hotel obok baszty Łabędź
http://www.trojmiasto.pl/...p?id_news=28477

Cytat:
Słynny hotel Hilton stanie na Targu Rybnym w Gdańsku. Luksusowy, pięciogwiazdkowy obiekt zostanie otwarty latem 2010 roku.

Obiekt powstanie na działce znajdującej się koło baszty Łabędź i ul. Grodzkiej , nad samym brzegiem Motławy. W środę, choć budynek rośnie już od kilku tygodni podpisano akt erekcyjny i wmurowano kamień węgielny pod budowę. Pomysłodawcą przedsięwzięcia jest gdański hotelarz Jan Wójcikiewicz (właściciel m.in hotelu Hanza), który porozumiał się firmą Hilton Hotels Corporation w sprawie używania nazwy słynnej marki na zasadzie franczyzy.

- Rozmowy trwały prawie 3 lata. Do tego poprzedziły je wielomiesięczne analizy. Musimy zdawać sobie sprawę, że hotele Hitlon nie powstają tam, gdzie chcą tego miejscowe władze, tylko tam, gdzie chcą tego jego właściciele - mówi Jan Wójcikiewicz, który działkę na Targu Rybnym nabył od miasta w kwietniu ubiegłego roku.

- Mamy już jeden hotel najwyższej klasy w Warszawie i jeden średniej klasy w Rzeszowie. Gdańsk był jednym z trzech miast, nad którymi się zastanawialiśmy w kontekście naszej kolejnej inwestycji - przyznał Ulrich Widmer, któr jest odpowiedzialny za rozwój marki Hilton w Europie.

Hilton Gdańsk będzie więc w Polsce drugim hotelem (po warszawskim) tej marki z najwyższej półki. Swoim gościom zaoferuje 150 pokoi w najwyższym standardzie. Część rekreacyjna będzie liczyła 700 m kw i w jej skład wejdą m.in spa z przeszklonym basenem na dachu połączonym z letnim tarasem do opalania, z którego będzie się roztaczać widok na Motławę. Jest to w tej chwili pierwszy przykład stworzenia w Polsce hotelu realizującego koncepcję tzw. "urban beach", czyli plaży w centrum miasta.

Obiekt będzie również dysponował ponad 1000 m kw wielofunkcyjnej powierzchni konferencyjno-bankietowej, 24-godzinnym centrum biznesowym i parkingiem podziemnym. Część gastronomiczna ma się składać z baru i restauracji z widokiem na rzekę.

Hotel został zaprojektowany przez pracownię słynnego polskiego architekta Stefana Kuryłowicza. Całość dokumentacji inżynieryjnej wykonały firmy trójmiejskie. Jak mówi Kuryłowicz dostał on od miasta żelazne wytyczne, aby budynek współigrał z architekturą Głównego Miasta.

- Zanim zabraliśmy się do pracy dokładnie zbadaliśmy historię tego miejsca. Dlatego, choć obiekt będzie współczesny, to do budowy użyjemy kamieni, czerwonych cegieł. Ten hotel pasuje tylko i wyłączenie do tej okolicy. - mówi Kuryłowicz.

Z wejścia prestiżowej sieci do Gdańska zadowolone są miejskie władze. Prezydent Paweł Adamowicz twierdzi, że tego typu luksusowy hotel ściągnie do Gdańska ludzi z zasobnymi portfelami, którzy swoje pieniądze będą wydawać właśnie tutaj. - I o to nam najbardziej chodzi - mówi prezydent.

Z kolei pojawienie się obiektu tej klasy ma również pozytywnie wpłynąć na całą okolicę. - Targ Rybny to ta część miasta, które czeka na ożywienie. Hilton to dobry tego początek. - mówi prezydent Adamowicz. Miasto chciałoby, aby wyremontowane zostały fasady pobliskich kamienic, zmienić się musi również organizacja corocznego Jarmarku Dominikańskiego. - Koło pięciogwiazdkowego hotelu nie może być przecież grillów - dodaje.


Hilton to jedna z najbardziej prestiżowych marek hoteli na świecie. Jej obiekty (2,9 tys hoteli) znajdują się w 76 krajach, w tym dwa w Polsce

villaoliva - 2008-06-12, 09:48

Warto dodać wizualizację.






kwidzin - 2008-06-12, 10:46

Wygląda nieźle. Mam nadzieję, że projekt zostanie zrealizowany w zakładanej formie, a nie zaliczy sie do przypadków Mostu Zielonego czy innych koszmarków widocznych w okolicach dworca.
Gulden - 2008-06-12, 11:31

Przerażający jest ten minimalizm i prostota we wspólczestej architekturze. Przy jednoczesnym posiadaniu dzisiejszych możliwosci technicznych.
kwidzin - 2008-06-12, 13:32

To nie prostota i minimalizm, a cięcie kosztów. :hihi:
fritzek - 2008-06-12, 13:43

Gulden napisał/a:
Przerażający jest ten minimalizm i prostota we wspólczestej architekturze. Przy jednoczesnym posiadaniu dzisiejszych możliwosci technicznych.

Hmmm...Gulden a co Ci się marzy? Budowa staroofki? Naśladowanie starego przynosi zazwyczaj śmieszny i żałosny efekt. Tak jak śmieszne są współczesne "dworki w typie polskim", zamek na Kaszubach, podrabiane i stylizowane meble. Prawie jak antyki. Tylko, że to już przysłowiowe "prawie" czyni różnicę.
A sam projekt całkiem mi się podoba. Niezłe nawiązanie do baszty i zabudowy kamienicznej. Dużo tradycyjnej ceramiki. Zapowiada się fajnie.

Gulden - 2008-06-12, 14:58

Mamy postmodernizm to czemu nie korzystać z doswiadczeń architektonicznych z przeszłości. Gdzie jak gdzie ale w Gdańsku akurat mamy z czego czerpać. Wystarczyłoby szczyty tych kamienic zaprojektować np w kształcie renesansowym, zamiast robić ścięte pudełka a jednocześnie fasada mogłaby zostać jaka jest na projekcie. Jeśli coś jest dobre to się z tego korzysta na tym polega mądrość budowania, aby czerpać z dobrych doświadczeń(patrz budowniczowie gdańscy z przełomu XIX/XX wieku). Nie nazwał bym tego czymś żałosnym i śmiesznym. Natomiast taki skutek przynosi własnie zabudowa typu klinkier ala cegła - "nawiązanie do baszty". Wygladało by to bardziej elegancko gdybyśmy budowali w pewnej ciagłosci architektonicznej.
kwidzin - 2008-06-12, 15:04

Braku ciągłości akurat bym sie nie czepiał. Wystarczy spojrzeć na Wiedeń, gdzie w obszarze starego miasto świetnie wkomponowano "szklane domy".
Gulden - 2008-06-12, 15:17

Wiedeński Haas Haus akurat nie jest przykładem zachowania ciągłości architektonicznej. :-)
Sabaoth - 2008-06-12, 15:37

Ja nie jestem przeciwnikiem współczesnej architektury tylko dlaczego zazwyczaj taki nowoczesny budynek przypomina skrzyżowanie szklarni z wyrzutnią pocisków balistycznych?

Ale ten projekt akurat mi się podoba tylko dlaczego jest tu tyle szkła, nie można było zrobić normalnych okien?

villaoliva - 2008-06-12, 16:16

Bo taka moda.
Okna muszą być od sufitu do podłogi. Jak w biurowcu. :idea:

Grün - 2008-06-12, 17:20

Nie jest to może cud, ale nie jest też straszne. Zachowano skalę i fakturę okolicy (zwłaszcza od strony Motławy). Jak na dzisiejsze tendencje to ten projekt jest jak najbardziej do zaakceptowania.
Gulden - 2008-06-12, 18:04

Ja też nie mówię, że jest to tragiczny projekt. Ale nie jestem w stanie pojąć dlaczegop architekci tak się bronią przed czerpaniem wzorców detali (nie całych form) z poprzednich epok i uparcie forsują projekty z minimalistyczą ideą pociągnięcia kilku kresek na stole kreślarskim.
villaoliva - 2008-06-12, 18:11

A czym to się różni od Artus Park przy ul. Długie Ogrody?


Budynki, od których bolą oczy

Sabaoth - 2008-06-12, 19:08

Mniej złotolu użyto (może wyszedł z mody :mrgreen: ), ale okna dalej od podłogi do sufitu, jakaś obsesja jawności czy co?
fritzek - 2008-06-12, 19:50

Nie, no różni się. W projekcie Hyltona są podziały a nie samo szkło i alu od gleby po dach. Wg mnie to jeden z lepszych projektów zabudowy w tzw. centrum, które się ostatnio pojawiły. Nie twierdzę, że jest rewelacyjny, ale też nie makabryczny i przeskalowany. Najmniej mi się podoba od fasady, chociaż dobrze koresponduje z resztą zabudowy, co słusznie zauważył Zielony.
A co do wielkich powierzchni przeszkleń. Czy wielkie połacie okien w oprawie cegły nie kojarzą Wam się z gotyckimi kościołami?

Pumeks - 2008-06-12, 20:42

Ponieważ znam trochę tzw. kulisy, to pamiętam, że w pierwszej wersji projektu hotelu prof. Kuryłowicz machnął od strony Motławy całą elewację na czarno, z tymi pomarańczowymi detalami ceramicznymi rozmieszczonymi na zmianę w poszczególnych kondygnacjach (nie wiem czy udało mi się to zwerbalizować, w każdym razie efekt był taki że elewacja w ogóle nie miała podziałów pionowych, tylko poziome). Pod wpływem perswazji doktora Kwapińskiego projektant (dość niechętnie) wprowadził podziały, dał część elewacji w cegle a te ceramiczne ozdupki uporządkował w pionach.
Grün - 2008-06-12, 23:55

No cóż - w takim razie punkt dla dra Kwapińskiego. Tylko tak dalej.
W wolnej chwili pochwalę projekt w Akademii. Na ile mogę wykorzystać informację o korekcie konserwatorskiej?

pszekliniak - 2008-06-13, 00:34

Mnie się podoba. Szału nie ma co prawda, ale jest poprawnie, z wyraźnym poszanowaniem tradycji, atmosfery, skali i istniejącej zabudowy tego obszaru. Przeszklone połacie są moim zdaniem wspólczesnym odniesieniem do dawnej architektury, jednoczesnie dodając bryle lekkości. Nie można zapominać, że to jednak architektura komercyjna i dzięki wielkie projektantowi, że nie zapomniał o tradycji miejsca. Nie odbudujemy Miasta sprzed wojny, nie możemy dążyć wbrew wszystkiemu do zrobienia z niego skansenu. I naprawdę, lepsze jest dobre nowoczesne nawiązanie, niż "czerpanie wzorców detali...z poprzednich epok" czy rozwiązania typu: "szczyty tych kamienic zaprojektować np w kształcie renesansowym". Dramatem wizualnym byłyby renesansowe zwieńczenia z betonu, połączone choćby z takim mocnym przeszkleniem. Albo odbudowujemy wszytsko (pytanie tylko po co?), albo otwieramy się na wspólczesną, dobrą architekturę. Nie da się tego bezbolesnie połączyć, efekt będzie tylko żalosną podróbą.
kwidzin - 2008-06-13, 05:52

Podobno świat idzie do przodu, więc nie upierałbym się przy konieczności zachowywania "ciągłości architektonicznej". O ile nikt nie wpadnie na budowę skajtałerów obok np. mariackiego, to nie mam nic przeciwko nowoczesnej myśli technicznej.
Grün - 2008-06-13, 07:55

Tak, tylko niech to będzie rzeczywiście myśl, a nie powszechne dążenie architektów do szokowania. Tym razem mamy do czynienia z całkiem udaną próbą - jak się dowiadujemy nie do końca wyszłą od architektów - pogodzenia przeszłości z nowoczesnością. I bardzo dobrze. Do ideału jeszcze daleko - ale nie przesadzajmy - nie od razu Gdańsk zbudowano :) Za jakąś chwilę będzie artykuł o tym projekcie w GNP WA ARz :)
kwidzin - 2008-06-13, 08:30

Architektów zostawiłbym w spokoju. Surowej ocenie powinna podlegać wrażliwość zleceniodawców.
Gulden - 2008-06-13, 08:36

pszekliniak napisał/a:
I naprawdę, lepsze jest dobre nowoczesne nawiązanie, niż "czerpanie wzorców detali...z poprzednich epok" czy rozwiązania typu: "szczyty tych kamienic zaprojektować np w kształcie renesansowym". Dramatem wizualnym byłyby renesansowe zwieńczenia z betonu, połączone choćby z takim mocnym przeszkleniem.
A to niby dlaczego? mamy postmodernizm a nie modernizm gierkowski, pozatym czemu od razu z betonu, można wykonać świetną kamieniarke i szczyty zrobić ciekawsze niż tylko dwie kreski, które uczeń podstawówki na ZPTach by narysował. Znając tendencje dzisiejszych architektów to i tak należy się cieszyc z tego projektu, i że np "nie eksponuje baszty łabędz poprzez odbicia w szklanej fasadzie" albo "nie nawiązuje swoją formą do lustra motławy" :hihi:
Grün - 2008-06-13, 09:19

Już :) http://www.rzygacz.webd.p...d=3,470,0,0,1,0
villaoliva - 2008-06-13, 09:51

Znalazłem jeszcze dwie wizualizacje.





a obok ma powstać taki amartamentowiec


pszekliniak - 2008-06-13, 10:48

Nie używaj proszę argumentów "uczeń na ZPTach by narysował". Może i by narysował, ale nie wymyśliłby. I to jest podstawowa różnica. Twórcy tego projektu to wykształceni ludzie, o dużym doświadczeniu, po bardzo trudnych studiach. Szlag mnie trafia, jako absolwentkę ASP gdy ktoś dewaluuje twórczość (jakakolwiek) w ten sposób. Proszę bardzo, droga wolna, każdy może projektować, malować itp. Tylko niestety taka postawa ma bardzo krótkie nogi, i brak doświadczenia, wyobraźni, wykształcenia wyjdzie na jaw przy pierwszej próbie realizacji. Przecież Picassa czy Kandinskiego też mógłby skopiować uczeń podstawówki, nieprawdaż?
A wracając do meritum - kamieniarka w takiej skali w dzisiejszych czasach jest raczej nie do zrealizowania. Primo - nie ma rzemieślników tej klasy, secundo - kto za to zapłaci?

Pumeks - 2008-06-13, 12:27

Grün napisał/a:
Już :) http://www.rzygacz.webd.p...d=3,470,0,0,1,0


OK. Dodam jeszcze, że według informacji, których wiarygodności nie jestem w stanie zweryfikować, inwestor który zamówił projekt Krzywego Hotelu sprzedaje swoją działkę, więc jest bardzo prawdopodobne, że to "cudo" nigdy nie powstanie - czego ja osobiście na pewno żałował nie będę.
A z wieści, które niektórych pewnie zmartwią - organ ochrony zabytków odrzucił ew. w najbliższym czasie odrzuci projekt budowy północnej pierzei ul. Stągiewnej utrzymany w stylistyce analogicznej do pierzei południowej, na korzyść projektu o monotonnych, spichlerzoidalnych elewacjach.

I w uzupełnieniu tego o czym pisałem wyżej: porównanie elewacji w projekcie autorskim p. Kuryłowicza (u góry) i w projekcie zmienionym po negocjacjach z Głównym Hamulcowym ;-)

villaoliva - 2008-06-13, 13:23

Ufff.
Całe szczęście, że Kwapiński zareagował :idea:

Gulden - 2008-06-13, 14:06

pszekliniak napisał/a:
Twórcy tego projektu to wykształceni ludzie, o dużym doświadczeniu, po bardzo trudnych studiach. Szlag mnie trafia, jako absolwentkę ASP gdy ktoś dewaluuje twórczość (jakakolwiek) w ten sposób.
Wykształcenie akurat często nie idzie w parze z dobrym smakiem, czego przykładem są zrealizowane projekty tych wszystkich wielkich wykształconych architektów. Chaos urbanizacyjny jaki mamy w mieście i przerost formy nad treścią jest tak widoczny i nagminny, że wybacz ale mam uzasadnione pretensje do wspóczesnej architektury. Nie dewaluuje ich twórczości, tylko znając niemal na pamięć widok miasta z przed 1945, nie widzę w ich twórczości niczego zachwycającego i wybacz ale nie potrafię przy takim budyku stanąć w zadumie i bedąc pod wrażeniem, wpatrując się cieszyć oko jego architekronicznym pięknem.
pszekliniak - 2008-06-13, 14:50

Hmm, a eklektyzm to nie przerost formy nad treścią?

Zresztą, ja nie broniłam tylko tych konkretnych architektów, po prostu oburza mnie łatwość z jaką odbiorcy, częstokroć bez kierunkowego wykształcenia czy wyrobionego smaku stwierdzają, że to jest jak praca ucznia z podstawówki. A problem jest nieco głębszy.

Ponadto, zastawiam się czy XIXwieczny gdańszczanin tak bardzo stawał i zadumywał się nad jemu współczesnymi budynkami? To o czym piszesz to dla mnie klasyczny sentymentalizm - to co było dawno jest super, to co teraz jest blee. Ale tak było zawsze. Zawsze w większości społeczeństwa sztuka/architektura współczesna budziła odrazę, bo łamała utarte schematy i przyzwyczajenia (vide impresjoniści, którzy teraz są niemal synonimem mieszczańskiej zachowawczości). No tak, ale wszak lubimy tylko te filmy, które już kiedyś widzieliśmy, czyż nie ;-) ...

Pumeks - 2008-06-13, 14:55

No, ja się nie zgadzam, że tak było ZAWSZE. Ja myślę, że gdzieś od rewolucji francuskiej czy szerzej oświecenia zaczęło występować zjawisko artystów którzy wyprzedzali epokę i byli odrzucani przez opinio communis (którą sami z kolei pogardzali jako motłochem i filistrami). Jakoś nie wydaje mi się, żeby np. Michał Anioł Buonarotti czy inny Bramante spotykał się z takimi reakcjami...
pszekliniak - 2008-06-13, 15:06

Oj, spotykali się. Na pewno nie na taką skalę, ale spotykali się. Poza tym, akurat oni mieli bardzo możnych mecenasów, a nie możemy zapominać, że wtedy sztukę uprawiało się właściwie tylko na wyraźne zamówienie. ,Muskularne postaci Michała Anioła nie przysporzyły mu początkowo zachwytu władz kościelnych, a to one właśnie składały gros zamówień na dzieła sztuki. Naprawdę, myślę, że to ludzka cecha od zarania dziejów, wynikająca ze strachu przed nieznanym. Zresztą, nie mamy dowodów na to, czy społeczeństwo było zachwycone w istocie działami Leonarda, Michała Anioła, Bramantego itd. Zapewne podziwiało ich w momencie kiedy już byli sławni i uznani przez mecenasów, możnych i Kościół. A wcześniej? Trudno powiedzieć, ja obstawiam, że nie.
Gulden - 2008-06-13, 15:14

Nie napisałem że projekt jest jak praca ucznia z podstawówki, tylko że szczyt tych "kamienic" jest w formie dwóch linii, z których narysowaniem radzą sobie bez trudu uczniowie na zajęciach ZPT, a niektórym wybitnym tą zdolność udaje się posiąść już w wieku przedszkolnym :mrgreen: co jest akurat prawdą.
pszekliniak - 2008-06-13, 15:22

Więc tym samym zakładasz, że tych architektów nie stać na bardziej pogięte kreski? Moim zdaniem te szczyty mają swoje uzasadnienie. I to, że przedszkolak poradzi sobie z ich narysowaniem niczego nie dowodzi. Dlaczego proste ma znaczyć łatwe, a tym samym słabe?
Gulden - 2008-06-13, 15:33

Zakładam, że prostota tego projektu jest zgodna z tendencją dzisiejszej architektury. Narysować pare kresek i wciskać ludziom, że się jest wielkim artystą. Przepraszam ale wolę pięknie rzeźbione kamienice np. w Nowym Porcie niż "osiedle kamienice nad motławą" czy lastadię. Tak samo jak wolę pieknie rzeźbiony dworzec Główny od dworca we Wrzeszczu. I myślę, że prostota projektu idzie w parze najpierw z trudnością(łatwoscią) jego zaprojektowania a potem wykonania(patrz czasochłonna kamieniarka contra szybka betonowa fasada oklejona klinkierem). Czyli byle najtaniej, byle najszybciej.
kwidzin - 2008-06-13, 15:50

Gulden, tego typu pretensje należy chyba kierować do inwestorów.
Gulden - 2008-06-13, 15:54

Nie wiem czy do kogokoliwek można mieć pretensje. Prawa rynku tworzą taką sytuację inwestror wymaga tanio i szybko - architekt według jego wymagań projektuje.
fritzek - 2008-06-13, 16:08

Gulden napisał/a:
Przepraszam ale wolę pięknie rzeźbione kamienice np. w Nowym Porcie niż "osiedle kamienice nad motławą" czy lastadię.

Gulden, a gdzie są owe kamienice? U mnie na ulicy są całe dwie, w tym jeden narożnik. I na Oliwskiej jest jedna na której można oko zawiesić. Wydawało mi się, że nieźle znam swój grajdołek, ale okazuje się że nie.
Bajdełejem, kamienice i budynki nie są "rzeźbione" :-D
Każdy styl w sztuce ma swój czas. Podskórnie czuję, że kochasz eklektę. Eklektyzm jest inaczej określany jako bezstylowość. Powtórzę się, ale uważam, że projekt Hyltona, to jedna z lepszych prezentacji w ostatnim czasie.

villaoliva - 2008-06-13, 16:10

W dawnych czasach im kto bogatszy tym piekniejszą miał fasadę.

Jaki my teraz kryzys mamy, że wszystko jest proste, szklano - aluminiowe :idea:
I jeszcze oszczędza sie na prundzie. Okna muszą być wielkie by dużo światła było. :hihi:

fritzek - 2008-06-13, 16:18

villaoliva napisał/a:
W dawnych czasach im kto bogatszy tym piekniejszą miał fasadę.

I większe okna. Szkło i sól były na wagę złota.

villaoliva - 2008-06-13, 16:19

Może ktoś się zaczytał w Żeromskim i tak nam zostało...
Grün - 2008-06-13, 16:31

Szkoda, że Kuryłowicz, który tak szumnie pisze o badaniach historii sam nie wpadł na to, żeby budynek miał fasadę taką, jak na finalnej wersji. To, że jakość projektu powstaje przez interwencję... archeologa (o ile mi wiadomo taką właśnie profesję reprezentuje Główny Hamowniczy) świadczy bardzo bardzo źle o architektach. Utwierdza mnie to w opinii o ich totalnym niedouczeniu, braku smaku i przede wszystkim szacunku dla tego co było. Ponawiam pytanie do Pumeksa: czy mogę w artykule uwypuklić udział GH w powstaniu projektu?
Co zaś do dwóch kresek, co to by je uczeń narysował, to niestety jest to w wielu wypadkach racja. Artyści (w sporej części) porzucili nie tyle utarte schematy, co kunszt jako taki. Bardzo nie wielu przy zmianie tematyki i kolorystyki itd. pozostało przy poprawnych formach. Coraz rzadziej to zresztą umieli. Konflikt tych artystów ze społeczeństwem wynikał bardzo często z tego, że nie umieli, nie chceli się nauczyć, chcieli inaczej - ich prawo. Szkoda że to ich prawo stało się czasem przymusem - zaczęto tępić tych, którzy skłaniali się ku połączeniu artyzmu z kunsztem.
Mało obchodzi mnie wykształcenie osobnika, który tworzy bzdety. Nie nabierają one w wyniku jego wykształcenia (często formalnego jedynie) żadnej wartości. A jeśli chodzi o krytykę, to nie muszę być stolarzem, by móc stwierdzić, że stół jest spartolony.
Przykład Hiltona jest tu doskonałym przykładem - gdyby nie interwencja nie-architekta, projekt wzbudziłby naszą odrazę i oburzenie - n'est-ce pas?
Całe szczęście, że Główny Hamowniczy jest i że czasem tak właśnie się przykłada.
Bardzo również dobrze, że po jednej stronie Stągiewnej powstaną spichrzowe nudne kamieniczki. Byle proste :) Starczy cukierkizmu Michela.

Gulden - 2008-06-13, 19:34

fritzek napisał/a:
Gulden, a gdzie są owe kamienice? U mnie na ulicy są całe dwie, w tym jeden narożnik. I na Oliwskiej jest jedna na której można oko zawiesić. Wydawało mi się, że nieźle znam swój grajdołek, ale okazuje się że nie.
Bajdełejem, kamienice i budynki nie są "rzeźbione" :-D
Każdy styl w sztuce ma swój czas. Podskórnie czuję, że kochasz eklektę. Eklektyzm jest inaczej określany jako bezstylowość. Powtórzę się, ale uważam, że projekt Hyltona, to jedna z lepszych prezentacji w ostatnim czasie.
Ciekawe kamienice są w okolicy ul.Rybołowców dawnej Fischer Strasse. Racja dosłownie budynki nie są rzeźbone ale detale na nich, tak skrótowo tylko napisałem. Nie kocham eklektyzmu, już bardziej cenię neo style a nawet secesję, która swoją formą(w przeciwieństwie do założeń) komponowała się z budynkami z wcześniejszych epok. Jak się ogląda budyki z secesji nie ma się odczucia, że ich autorzy chcieli szokować i buntować się wobec dawnej architektury, jak to jest z modernizmem. Wyglądają one bardziej jakby miały być czymś lepszym, kolejnym w rozwoju architektury, a nie czymś odcianającym się od niej i budującym nowy ład, jakby żaden styl wcześniej nie istniał. A wracając jeszcze do Holetu, to według mnie nie jest on najgorszy. Jeśli wpływ na to miała interwencja pana Kwapińskiego to chwała mu za to. Piszę tylko to co mnie denerwuje w całej dzisiejszej idei architektów, Hilton jest w zgodzie z tą myślą, lecz w porównaniu z czym mógłby być(patrz projekt np. jego pierwszy projekt lub holetu kawałek dalej na ul.Wartkiej), jest on znośny.
kwidzin - 2008-06-13, 19:40

Wydaję mi się, że większość z bywalców tego i podobnych forów ceni sobie klasyczne ujęcie w architekturze. Ale nie oszukujmy się. Miłośnicy pruskich megalitów powinni sobie uświadomić, że to se ne vrati. Żyjemy w czasach pleksy chromu i kartongipsu. Mnie wystarczy, że przy okazji nowych inwestycji, zadba się również o właściwą kondycję już istniejących, a wdrażane projekty nie będą zbytnio podobne do kościółka na moim osiedlu.
fritzek - 2008-06-13, 19:50

Gulden napisał/a:
Ciekawe kamienice są w okolicy ul.Rybołowców dawnej Fischer Strasse.

Guldenie, proszę Cię...Pozdrawiam z Sasper Str. 34 b :frog:

Gulden - 2008-06-13, 19:53

Fritzek ale nie rozumiem, twierdzisz że ich tam nie ma? Może już do reszty się posypały się im fasady :roll:
fritzek - 2008-06-13, 20:32

Gulden napisał/a:
Fritzek ale nie rozumiem, twierdzisz że ich tam nie ma? Może już do reszty się posypały się im fasady :roll:

Jest jeden narożnik Sasper Str. / Fischer Str. Co do jego kondycji, to może zamilknę. Ale może ktoś, kto był u mnie niedawno coś napisze. Zwłaszcza o balkonach od ul. Na Zaspę. "Malatura" i "renowacja" od Rybołowców :milczy:

villaoliva - 2008-06-13, 20:35

Lubię ryzyko i wchodze nawet na wieżę przy Polankach, ale ne te balkony never :mrgreen:
Gulden - 2008-06-13, 22:16

Ale w tej okolicy są piekne kamienice, może nie na samej Rybołowców. dawno tam nie byłem, ale chyba nie aż tak żeby wszystko zdąrzyło się rozsypać ;-)
Pumeks - 2008-06-14, 10:11

Grün napisał/a:
Ponawiam pytanie do Pumeksa: czy mogę w artykule uwypuklić udział GH w powstaniu projektu?

Hmmm, w zasadzie nie ma przeciwwskazań, ale musielibyśmy dokładnie uzgodnić treść - pan Kuryłowicz jest, jak się o tym przekonał znany redaktor z portalu Trójmiasto, skłonny do obrażalstwa na tym tle :) Ale gdybyś napisał coś w rodzaju: "nieoficjalnie wiadomo, że początkowo projektant miał inną wizję elewacji od strony wody, ale zgodził się na zmiany pod wpływem zdecydowanej postawy konserwatora" to chyba nie mógłby się obrażać.

Grün - 2008-06-14, 18:18

Napisałem tak:
Cytat:
Nie od rzeczy będzie również wspomnieć o tym, że architektci działali w ramach ściśle określonych wytycznych, a więc projekt nie ma charakteru "radosnej twórczości" - tak charakterystycznej dla nowoczesnej architektury - podległ bowiem nadzorowi służb konserwatorskich, mało tego - wobec zdecydowanej postawy konserwatora projektant zmienił pierwotnie znacznie mniej pasujące do okolicy plany wyglądu fasad.

Fakt zmiany zanotowany - a obrażać się nie ma o co. Zresztą obrażający się architekci to już sprawa przerobiona nie raz. ;-)

danziger - 2008-06-14, 19:44

pszekliniak napisał/a:
Nie używaj proszę argumentów "uczeń na ZPTach by narysował". Może i by narysował, ale nie wymyśliłby. I to jest podstawowa różnica. Twórcy tego projektu to wykształceni ludzie, o dużym doświadczeniu, po bardzo trudnych studiach. Szlag mnie trafia, jako absolwentkę ASP gdy ktoś dewaluuje twórczość (jakakolwiek) w ten sposób. Proszę bardzo, droga wolna, każdy może projektować, malować itp. Tylko niestety taka postawa ma bardzo krótkie nogi, i brak doświadczenia, wyobraźni, wykształcenia wyjdzie na jaw przy pierwszej próbie realizacji. Przecież Picassa czy Kandinskiego też mógłby skopiować uczeń podstawówki, nieprawdaż?

Taak :mrgreen:
Przypominam sobie jak to kiedyś robotnicy przed galerią przygotowali żwir pod ogródek kawiarniany - usypali go w małe kupki. "Wyrobieni odbiorcy" zachwycali się jednak tym "dziełem sztuki" - bo nie wiedzieli, że stworzyli je ludzie bez kierunkowego wykształcenia, którzy na tak znakomity pomysł wpaść przecież nie mogli :hihi:
Wybacz, ale nawet jeśli zadziwi, czy zszokuje mnie czyjś niecodzienny pomysł, to jednak nigdy się nie zachwycę i nigdy nie uznam za dzieło sztuki czerwonego kwadratu namalowanego na białej kartce, krucyfiksu zanurzonego w akwarium z #płynem wytwarzanym w nerkach i wydalanym z organizmu, zawierającym produkty przemiany materii bezużyteczne lub szkodliwe dla ustroju#, aktu obierania ziemniaków w galerii, czy - excusez le mot - gówna wyprodukowanego przez maszynę (albo i nie maszynę). I nie obchodzi mnie, czy twórcami tych dzieł są ludzie z wykształceni kierunkowo, z setkami nagród i dyplomów. Bo cała "sztuka konceptualna" i poboczne formy "tfurczości" artystycznej to tak na prawdę nabieranie ludzi w butelkę. Brakuje tylko dziecka, które krzyknie "król jest nagi!"
pszekliniak napisał/a:
Zresztą, ja nie broniłam tylko tych konkretnych architektów, po prostu oburza mnie łatwość z jaką odbiorcy, częstokroć bez kierunkowego wykształcenia czy wyrobionego smaku stwierdzają, że to jest jak praca ucznia z podstawówki. A problem jest nieco głębszy.

A mnie oburza łatwość z jaką różni "artyści" stwierdzają, że odbiorcy nie rozumieją ich, bo nie mają "kierunkowego wykształcenia czy wyrobionego smaku".

fritzek - 2008-06-14, 21:20

danziger napisał/a:
nigdy się nie zachwycę i nigdy nie uznam za dzieło sztuki czerwonego kwadratu namalowanego na białej kartce

"Czarny kwadrat na białym tle" pędzla Malewicza.

pszekliniak - 2008-06-16, 12:49

A jakie masz prawo do uznawania, bądź nie czegokolwiek za dzieło sztuki? Możesz się zachwycać albo nie jakimkolwiek artystycznym wytworem. Twoje prawo oglądacza. Ale zawsze wydawało mi się, że o statusie dzieła sztuki decydują historycy sztuki, krytycy, krytycy literaccy, ludzie o solidnych podstawach akademickich, o bardzo rozległej wiedzy, z umiejętnościami analizy, porównań itd.
Dlaczego tak łatwo ferowane są wyroki na temat sztuk plastycznych, architektury, muzyki, literatury, bez znajomości jakichkolwiek podstaw, historii, ikonografii (vide "czerwony kwadrat na białej kartce")? Czemu nikt ze zwykłych zjadaczy chleba nie poddaje w wątpliwość osiągnięć fizyki kwantowej, biochemii, makroekonomii? W polskim społeczeństwie znajomość sztuki, jej historii, umiejętność jej analizowania jest mniej więcej na tym samym poziomie co wiedza na temat wyżej wymienionych dziedzin nauki, a jednak tak łatwo powiedzieć "A mnie oburza łatwość z jaką różni "artyści" stwierdzają, że odbiorcy nie rozumieją ich, bo nie mają "kierunkowego wykształcenia czy wyrobionego smaku".

Na temat sztuki konceptualnej mam swoje zdanie, niekoniecznie pochlebne, ale to nie ona jest tematem całej tej dyskusji. Możemy stworzyć osobny wątek na ten temat, bardzo chętnie, obawiam się tylko że skończyłaby się na podawaniu przykładów typu: "krucyfiksu zanurzonego w akwarium z #płynem wytwarzanym w nerkach i wydalanym z organizmu, zawierającym produkty przemiany materii bezużyteczne lub szkodliwe dla ustroju#, aktu obierania ziemniaków w galerii, czy - excusez le mot - gówna wyprodukowanego przez maszynę (albo i nie maszynę)", bez podawania nazwisk, znajomości biografii, społecznych i politycznych uwarunkowań genezy poszczególnych działań.

Grün - 2008-06-16, 12:54

Ależ Pszeklinak,
Dzieło powinno samo się bronić.
Naprawdę nie jest ważne, czy artysta miał do szkoły pod górkę i co robiła jego mama, żeby utrzymać rodzinę. Społeczne uwarunkowanie powstania dzieła jest może i ciekawe, ale wlaśnie dla specjalistów. Sztuka jest jak g... tego się nie tłumaczy - to się czuje. A jakość weryfikuje najczęściej czas.

pszekliniak - 2008-06-16, 17:05

Oczywiście, że sztukę się "czuje" albo nie. Ale do czucia potrzebna jest pewna wrażliwość. I o ile węch wyczulony na g... mamy raczej wszyscy, o tyle wrażliwość estetyczną niestety często stępioną. Uważam, że w ocenie sztuki są dwa poziomy - emocjonalny i racjonalny. Pierwszy, dostępny dla każdego, choć obdarzonego niezbędną wrażliwością, drugi dostępny tym, którzy mają wiedzę. I o ile każdy ma prawo do wypowiedzenia swej opinii estetycznej, emocjonalnej, o tyle nie każdy chyba ma prawo do dokonywania klasyfikacji. Mnie się osobiście nie podoba wiele wytworów sztuki nowoczesnej, nie rozumiem wielu z jej działań, a jednak z powodu braku wiedzy i kompetencji czuje, że nie jestem uprawniona do ferowania wyroków i stawiania granic: to jest sztuka, a to już nie. I oczywiście masz w stu procentach rację, że jakość weryfikuje czas. Więc może choćby dlatego warto powstrzymywać się od zbyt radykalnych opinii.
A a propos społecznych uwarunkowań, to mnie tez średnio obchodzą emocjonalne perypetie i dziecięce traumy artystów. Chodziło mi tylko o to, że sztuka już od dawna przestała pełnić funkcję dekoracyjną czy narratorską, a zajęła się także problemami społecznymi, politycznymi itp. W końcu "Jedzący kartofle" Van Gogha nie są ani ładni, ani dekoracyjni, a jednak wpisali się do kanonu wielkiej sztuki...

fritzek - 2008-06-16, 22:18

danziger napisał/a:

krucyfiksu zanurzonego w akwarium z #płynem wytwarzanym w nerkach i wydalanym z organizmu, zawierającym produkty przemiany materii bezużyteczne lub szkodliwe dla ustroju#, aktu obierania ziemniaków w galerii

No to i ja się wypowiem. Może najpierw o "obieraniu kartofli". Ja tego happeningu nie rozumiem. Ale nie mam śmiałości oceniać tego pod kątem niebycia/bycia sztuką. Po prostu nie moje pasmo przenoszenia.

A co do pracy A. Serrano. To była jedna z lepszych i głośniejszych prowokacji. Serrano popełnił bardzo "ładne zdjęcie", które rozeszło się w tysiącach egzemplarzy. I dopiero po tym ogłosił tytuł zdjęcia. To było działanie wymierzone w zwolenników "ładności sztuki", w zwolenników "biblia pauperum". Gdyby fotograf nie zdekonspirował swojego pomysłu, to pewnie by zbił majątek na tym "ładnym obrazku".

danziger - 2008-06-17, 10:42

pszekliniak napisał/a:
A jakie masz prawo do uznawania, bądź nie czegokolwiek za dzieło sztuki? Możesz się zachwycać albo nie jakimkolwiek artystycznym wytworem. Twoje prawo oglądacza. Ale zawsze wydawało mi się, że o statusie dzieła sztuki decydują historycy sztuki, krytycy, krytycy literaccy, ludzie o solidnych podstawach akademickich, o bardzo rozległej wiedzy, z umiejętnościami analizy, porównań itd.

Nie ma czegoś takiego jak "status dzieła sztuki".
Bo ilu profesorów ASP jest niby potrzebnych, by g... w słoiku awansować do miana dzieła sztuki? Wystarczy jeden, czy może trzeba trzech, albo dziesięciu?
A co jeśli zarówno za opinią, iż coś jest dziełem, jak i przeciwko niej będzie tyle samo "ludzi o solidnych podstawach akademickich, o bardzo rozległej wiedzy, z umiejętnościami analizy, porównań itd."? Wówczas mamy dzieło sztuki, czy nie? :lol:
Widzisz - IMHO jeśli coś jest dziełem sztuki to jest, a jak nie jest, to nie jest. O tym czy jest, nie może nikt zdecydować ex cathedra, choćby miał nie wiem jakie wykształcenie i wyrobienie.

pszekliniak napisał/a:
Dlaczego tak łatwo ferowane są wyroki na temat sztuk plastycznych, architektury, muzyki, literatury, bez znajomości jakichkolwiek podstaw, historii, ikonografii (vide "czerwony kwadrat na białej kartce")?

Jeśli z tym czerwonym kwadratem pijesz do mnie, to chybiłeś. Nie podałem go dlatego, że mam tak małą wiedzę i nie wiedziałem, że kwadrat powinien być czarny - jak dała do zrozumienia Fritzek, tylko dlatego, że kiedyś widziałem w galerii "dzieło sztuki", które przedstawiało właśnie czerwony kwadrat (bez żadnych deseni) na białym tle. Obok wisiały inne "dzieła" z różnymi konfiguracjami kwadratów w różnych kolorach.

pszekliniak napisał/a:
Czemu nikt ze zwykłych zjadaczy chleba nie poddaje w wątpliwość osiągnięć fizyki kwantowej, biochemii, makroekonomii?

Bo w przeciwieństwie do wymienionych przez Ciebie dziedzin nauki (z wyjątkiem ekonomii - nie tylko makro - bo akurat "ekspertów" w tej dziedzinie mamy mnóstwo. Złotych recept typu "przecież wystarczy wydrukować więcej pieniędzy i wszystkim rozdać" też. Ale to tak na marginesie.) "rozległa wiedza" etc. dotycząca sztuki jest funta kłaków nie warta.
Skoro "wyrobiona" publiczność uznaje za dzieło sztuki coś co nim nie jest (vide żwir pod ogródek), to ile warte jest ich uznanie?

pszekliniak napisał/a:
obawiam się tylko że skończyłaby się na podawaniu przykładów (...), bez podawania nazwisk, znajomości biografii, społecznych i politycznych uwarunkowań genezy poszczególnych działań.

pszekliniak napisał/a:
A a propos społecznych uwarunkowań, to mnie tez średnio obchodzą emocjonalne perypetie i dziecięce traumy artystów.

No to się zdecyduj.

pszekliniak napisał/a:
Chodziło mi tylko o to, że sztuka już od dawna przestała pełnić funkcję dekoracyjną czy narratorską, a zajęła się także problemami społecznymi, politycznymi itp. W końcu "Jedzący kartofle" Van Gogha nie są ani ładni, ani dekoracyjni, a jednak wpisali się do kanonu wielkiej sztuki...

A co ma funkcja, dekoracyjność, czy temat danego dzieła do kwestii uznania go za dzieło sztuki?

pszekliniak napisał/a:
Uważam, że w ocenie sztuki są dwa poziomy - emocjonalny i racjonalny. Pierwszy, dostępny dla każdego, choć obdarzonego niezbędną wrażliwością, drugi dostępny tym, którzy mają wiedzę. I o ile każdy ma prawo do wypowiedzenia swej opinii estetycznej, emocjonalnej, o tyle nie każdy chyba ma prawo do dokonywania klasyfikacji.

Dlaczego? Czemu odbierasz ludziom prawo do swojej oceny?

A poza tym - jeśli malarz (niekoniecznie Van Gogh) namaluje jakiś obraz, to nie w każdym przypadku trzeba profesora ASP by stwierdzić, czy obraz wymagał jakiegoś kunsztu, czy nie - np. jeśli jest to tylko odrysowany od linijki kwadrat, który byłoby w stanie namalować dziecko z gimnazjum.
A kunszt, sprawność techniczna, jest niezbędnym (choć nie jedynym) czynnikiem, bez którego dzieło sztuki istnieć nie może.

fritzek napisał/a:
To była jedna z lepszych i głośniejszych prowokacji.

Prowokować jest łatwo.Wystarczy naruszyć tylko jakieś społeczne, czy kulturalne tabu (nota bene - coraz ich mniej, również dzięki "sztuce") - ale przez to owo prowokujące "dzieło", czy działanie jeszcze nie będzie sztuką.

villaoliva - 2008-06-17, 10:47

Myślę, że ze sztuką jest jak z miłością.

Nie da się jej skatalogować, ani zawłaszczyć przez pewną grupę ludzi którzy mogliby certyfikować co nią jest a co nie.

To jest ślepa uliczka, jak cała ta dyskusja.

villaoliva - 2010-06-15, 21:38

Otwarcie Hiltona już jutro.

Z komunikatu miasta
Cytat:
Z faktu pojawienia się nowego hotelu cieszy się prezydent miasta Paweł Adamowicz.
- Obecność Hiltona w Gdańsku dobitnie świadczy o naszej pozycji w świecie – mówi.

Powstanie pięciogwiazdkowego hotelu w okolicy Targu Rybnego to jeden z wielu elementów poprawy wizerunku tej części miasta. Jesienią 2010 roku planowany jest gruntowny remont Targu Rybnego i stworzenie w tym miejscu strefy pieszej, która ma przyciągnąć w to miejsce mieszkańców Gdańska i turystów.


Bynio50 - 2010-06-15, 22:09

Ja z daleka. Proszę o zdjęcia.
colacoca - 2010-06-16, 20:05

proszzzzz....

krótka wycieczka przez ostatnie 2 lata. circa
:-)

colacoca - 2010-06-16, 20:06

a tu antyk.
genesis :-)

villaoliva - 2010-06-16, 21:50

Hotel dziś po godzinie 13 został oficjalnie otwarty. Od jutra przyjmuje gości.

Wrażenie robią dekoracje świetlne. Atrium hotelu zdobi żyrandol autorstwa Edyty Barańskiej, znanej trójmiejskiej artystki, która tworzy ze szkła niepowtarzalne dzieła sztuki. Rzeźba świetlna "Seaflowers" przywita gości rozświetlając hotelowe atrium 26 tysiącami ręcznie wykonanych szklanych kwiatów, zawieszonych na 9 km światłowodów. Szczególne wrażenie ma robić wieczorem. Na podobnej zasadzie działa oświetlenie nad recepcją hotelu.

Współpraca hotelu z Edytą Barańską zaczęła się od pomysłu na szklane mydelniczki a skoczyła na kompleksowym projekcie oświetlenia i ozdób w całym budynku.

villaoliva - 2010-06-16, 22:24

Jednak największe wrażenie robi na wszystkich jedyna w Polsce tzw. "Urban Beach" z częściowo przeszklonym, całorocznym basenem na dachu ostatniego piętra hotelu. Można z niego wyjść na taras i korzystać ze słońca na leżakach i kanapach z widokiem na Motławę.
Bynio50 - 2010-06-16, 22:56

Hotel mi się podoba ale jak zobaczę kładkę na Ołowiankę to :haft: Dziękuję za zdjęcia.
fritzek - 2010-06-17, 01:13

Szkło w żyrandolach fajne. Zresztą w dizajnie szkło woda i światło zawsze świetnie gra.
Natomiast meble prezentują poziom ciut lepszej galerii handlowej.
Co do samego budynku zdania nie zmienię nigdy - paskudztwo.

villaoliva - 2010-06-17, 07:10

Co do mebli to kilka zdjęć z apartamentu prezydenckiego oraz jednego z apartamantów.
Hochstriess - 2010-06-17, 08:57

Mnie się też budynek okrutnie nie podoba, ale cieszy, że w ogóle jest. Że Miasto tam ożywa no i że nie Józex-apartamenty...
To może niech mu będzie... :->
A widoki pozbawiają oddechu!

Kuglow - 2010-06-17, 19:21

Hochstriess napisał/a:
A widoki pozbawiają oddechu!
Jedynie to jest świetne. Reszta to tandeta i kicz.
Asinus - 2010-06-27, 11:00

Kilka fotek. :flaga:
Świetnie to wygląda. Coś czuje, że Targ Rybny stanie się niedługo drugim Długim Targiem.






































































colacoca - 2010-06-27, 12:18

sporo. jak zawsze :-)

to ja dodam takie... intymne..
:-)

Asinus - 2010-06-27, 13:40

Jo, a ja się trochę pobawiłem w paparazziego 8-)

pawel_45 - 2010-06-27, 15:37

Wygląd zewnętrzny budynku sprawia na mnie przykre wrażenie, ale takie wnętrze przeraża. Jeśli przypadkiem człowiek zdrzemnie się – to przebudzenie w tej scenerii grozi zawałem. Koszmar. Do tego czarnego czegoś za filarem zamocować solidne pasy i będzie jak fotel elektryczny z amerykańskiego filmu kryminalnego. Apartament „prezydencki” – pewnie szyby kuloodporne. Ciekawe w guście jakiego prezydenta ten wystrój?
Asinus - 2010-06-27, 15:48

Nie rozumiem zbytnio o co chodzi, bo jak do zewnętrza można się ewentualnie przyczepić, bo miraż nowoczesność z historycznością zawsze może budzić u kogoś kontrowersje i posądzenia o kicz to wnętrze jest stylistycznie jednolite i sprawia wrażenie normalnego. :?:
villaoliva - 2010-06-27, 15:59

Może więcej pokaże ten filmik.


colacoca - 2010-06-27, 17:58

u niejednego fryzjera jest już podobnie.... :-)

nie ma tu wyrafinowanego smaku, nie ma ponadczasowej klasyki, nie ma niepowtarzalności
a mieć powinno - jako sine qua non dla tego typu wnętrza


o gustach się co prawda nie dyskutuje, ale bogu dzięki - oceniać można... :-)
a i tak każdy ma swój.

smutne, że dzisiaj wszystko snobując się na nowoczesność - co najwyżej przypomina "galerię" handlową.

Taka ona galeria jak i handlowa.
Taki on prezydencki jak i.... :-)

pawel_45 - 2010-06-27, 20:29

Asinus napisał/a:
Nie rozumiem zbytnio o co chodzi, bo jak do zewnętrza można się ewentualnie przyczepić, bo miraż nowoczesność z historycznością zawsze może budzić u kogoś kontrowersje i posądzenia o kicz to wnętrze jest stylistycznie jednolite i sprawia wrażenie normalnego. :?:

Spróbuję wyjaśnić.
Nie oceniam czy to kicz, czy dużej wartości dzieło architektów i projektantów wnętrz. To sprawa gustu i nie zamierzam odnosić się do upodobań Twoich ani innych osób.
Wyraziłem tylko wrażenie jakie odniosłem patrząc na tę fotografię. Wrażenie przykre, zniechęcające do przebywania w takim pomieszczeniu. Wykładzina na podłodze sprawia wrażenie jakby porozciąganych bez ładu kabli. albo porozrzucanych śmieci. Ponury czarny fotel (chyba do oglądania telewizji) o wątpliwej ergonomii i równie ponure czarne lampy. Potężne słupy konstrukcyjne wydatnie zmniejszające optycznie objętość tego pomieszczenia przydają mu dość klaustrofobicznego wrażenia.
Czy to normalne, czy nie – też nie oceniam – z powodu braku określenia granic normalności dla tego przypadku, ale jednolitość stylistyczna urządzenia pomieszczenia i kolorystyka wyposażenia wydaje mi się dyskusyjna. Nie podejmuję jednak tej dyskusji ze względu podanego na początku mego wpisu. Tego przecież nie da się rozstrzygnąć.
Jeszcze raz powtórzę: wyraziłem tylko wrażenie osobiste jakie odniosłem oglądając fot. tego apartamentu - wrażenie bardzo negatywne. Wprawdzie filmik nieco rozszerzył moje spojrzenie, lecz nie zmniejszył przykrego rozczarowania.
Pozdrawiam.

Gulden - 2010-06-29, 10:01

Oglądając zdjęcia wnętrza tego hotelu również jestem negatywnie zaskoczony. W środku spodziewałem się czegoś bardziej gustownego skoro na zewnątrz już musi być ta tandeta.
villaoliva - 2010-06-29, 10:07

Ja nie spodziewałem się cudów.
Nawet hotele klasy 5+ mają ujednolicone pokoje. Porównajcie sobie np. sieć Sofitel Luxury na świecie z jego przedstawicielem u nas czyli Grand Hotelem w Sopocie. Ten sam, "bezpieczny" styl, często nawiązujący do lat 60 i 70.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group